"Jeśli wyginą pszczoły, człowiekowi zostaną cztery lata istnienia."
Albert Einstein

piątek, 31 października 2014

Serniczek z dynią na spodzie drożdżowym i napój dyniowo- pomarańczowy

Dziś na pomarańczowo! Zdziwieni? Chyba nie ;)
Wydrążałam dynię na Halloween i szkoda mi było, jak co roku, nie wykorzystać dyni. Do tej pory jakoś nie bardzo miałam pomysł jak można by było użyć jej w przepisie, żeby wszystkim smakowało.

I wymyśliłam sobie serniczek dyniowy..
Potrzebne będą (jak zwykle będę miała problem z proporcjami, bo robię "na oko" ;):

Na masę serkowo-jogurtową:
Miska  dyni (wielkość miski, mniej więcej sałatkowa), mały serek wiejski, pięć łyżek jogurtu, dwie łyżki śmietany, trzy białka, jedno jajko, dwa budynie śmietankowe, cukier, miód, aromat migdałowy.
Na ciasto drożdżowe:
100 g drożdży, około dwie szklanki mąki (dosypywać po trochę i sprawdzać konsystencję), trzy żółtka, mleko, cukier, dwie łyżki miodu, pół szklanki maku, aromat migdałowy, 3 łyżki oleju.
Na napój dyniowo-pomarańczowy:
Około litra odcedzonego soku dyniowego, miód, cytryna, pomarańcza

Nasze dzisiejsze menu ;)
Wydrążoną i rozdrobnioną dynię wrzuciłam do garnka  i zalałam dwoma szklankami wody, gotowałam do zmiękczenia a następnie zmiksowałam i pozostawiłam do wystygnięcia.

Przygotowałam rozczyn z cukru, mąki i drożdży, który przykryłam ręczniczkiem i zostawiłam w ciepłym miejscu do wyrośnięcia. Po wyrośnięciu dodałam pozostałe składniki i wymieszałam wszystko dokładnie a następnie znów przykryłam ręczniczkiem.

Wystudzone puree dyniowe przecedziłam przez gęste sitko. To, co zostało w sitku wrzuciłam do miski (odcedzony sok użyłam do napoju dyniowego) i połączyłam z ubitymi białkami (pod koniec ubijania, do białek dodałam dwie łyżki cukru), dwoma budyniami, serkiem wiejskim, jogurtem, śmietaną, jajkiem, aromatem i trzema łyżkami miodu. Wszystko dokładnie zmiksowałam na gładką masę.
Ciasto drożdżowe podzieliłam na dwie części. Większą cześć wyłożyłam na spód, na to wylałam masę serkowo-dyniową. Pozostałe drożdżowe ciasto porwałam na małe kawałki  i porozkładałam na wierzch.
Włożyłam do lekko nagrzanego piekarnika i piekłam w temperaturze 150 stopni około 1,5 godziny.


Polecam również wpis na moim innym blogu, dotyczący celtyckiego święta Samhain, czyli obecnego Halloween (kliknij)

wtorek, 5 sierpnia 2014

Kruche ciasto z budyniem, jabłkami i galaretką jabłkową


 Przepis na ciasto wpadł mi do głowy wczoraj, zupełnie przez przypadek. Po prostu, rozmrażałam zamrażarkę i siłą rzeczy musiałam z niej wyciągnąć wszystko. Ponieważ planowałam to wcześniej, to w zasadzie nic już w niej nie było, tylko owoce, czarne porzeczki, które mąż zaniósł do lodówki swojej mamy.

W zamrażalce natrafiłam jeszcze na kawałki kruchego ciasta (dwa jasne, jedno ciemne z dodatkiem kakao) którego zdarzyło mi się kiedyś zrobić za dużo- zamroziłam je więc. Niestety, później o nim zapominałam. Szkoda mi było teraz je wyrzucić, więc postanowiłam upiec ciasto z wciąż dostępnymi papierówkami.

  Najpierw ugotowałam budyń. Na budyń potrzebne będą:
- 2 budynie o smaku waniliowym
- 800 ml mleka

Na tarce o grubych oczkach starłam około kilograma jabłek. Do jabłek potrzebne będą:
- Serek Danio o smaku waniliowym
- 3 łyżki jogurtu naturalnego
- 2 łyżki miodu
- Budyń waniliowy
Wszystkie składniki wymieszałam.

Następnie przygotowałam blachę, którą wyłożyłam papierem do pieczenia.  Trochę rozmrożone kruche ciasto- najpierw jasne a na nie ciemne- tak jak jabłka, również starłam na tarce o grubych oczkach. Nie wszystko zużyłam, trochę zostawiłam na wierzch.

Na starte ciasto wylałam gorący budyń, na budyń wcześniej przygotowane jabłka, na które szybko starłam pozostałe kruche ciasto. Tak przygotowane ciasto włożyłam do piekarnika nagrzanego do 150 stopni. Piekłam 1,5 godziny. Na ostatnie 10-15 minut zwiększyłam temperaturę do 180 stopni.

Wystudzone ciasto posypałam kakao i cukrem pudrem i wstawiłam na noc do lodówki.

Do ciasta można przygotować galaretkę jabłkową. Potrzebne będą:
- 0,5 litra kompotu wraz z rozdrobnionymi jabłkami bez skórki
- 3 łyżeczki żelatyny
- 2 łyżeczki cukru (można więcej, według uznania)

Do gorącego kompotu wsypałam żelatynę, wymieszałam dokładnie, a następnie rozlałam do przygotowanych naczyń. Wystudzoną galaretkę wstawiłam do lodówki, aby stężała.









sobota, 2 sierpnia 2014

Woda z miodem i cytryną

           

Gdy na dworze gorąco, człowiek marzy tylko o cieniu i wodzie. Wodzie w sensie kąpieli i wodzie do picia. W takie dni najlepiej jest spożywać samą wodę, lub tak jak dzisiaj ja- schłodzoną wodę z cytryną i miodem. Woda z cytryną i miodem zalecana jest szczególnie do picia rano i na czczo. Do ciepłej wody należy wlać łyżeczkę miodu i zostawić na noc. Rano dodać dwie łyżeczki soku z cytryny. Tak przygotowaną miksturę należy wypić przed posiłkiem.



Ze względu na upały, raczę się podobnym napojem przez cały dzień. Podobnym, bo jednak schłodzonym i z kostkami lodu. Użyłam płynny miód gryczany, więc rozpuszcza się bez problemu. Jako, że nie piję tylko jednej szklanki rano, a kilka, to dodaję minimalne ilości miodu, i więcej cytryny. Smak jest dosyć kwaskowy- taki lubię. Ale jeśli ktoś lubi słodkie, to miodu można dodać według uznania.


Woda z cytryną i miodem ma dużo pozytywnych właściwości dla naszego organizmu. Między innymi wspomaga układ trawienny, wzmacnia energię, pozwala pozbyć złogów z organizmu, posiada właściwości antybakteryjne. Miód ma wiele witamin m.in. wapno, żelazo, witaminę B6, a świeżo wyciśnięty sok z cytryny oczyszcza wątrobę i krew.

Jabłka  bardzo lubię, szczególnie w szarlotce lub kompocie. Powinniśmy jeść teraz dużo jabłek :) Mimo, że są na zdjęciu, to jednak tym razem jabłek nie ma w przepisie, ale występują w dwóch poprzednich:

O miodzie....

Miód gryczany-Bardzo dobry na układ krwionośny. Sprawdza się przy anemii, że względu na dużą ilość żelaza, które jest bardzo dobrze przyswajalne przez organizm, ze względu na składniki występujące w miodzie. Podobno ma również właściwości odmładzające :)

Poniżej kilka zdjęć z pasieki:

   Podczas obecnych upałów pszczoły wychodzą na zewnątrz, by w ulu było luźniej i łatwiej im było wentylować, żeby nie przegrzać gniazda





                Trojeść amerykańska oblegana przez pszczoły



               Przepiękne pole gryki, a jaki miód pyszny- mój ulubiony ;)







czwartek, 31 lipca 2014

Jabłka z ryżem i miodem

                                                  
Sezon na papierówki jeszcze trwa, więc często gotuję kompoty według przepisu, który podałam kilka dni wcześniej (kliknij) . Jednak niedawno postanowiłam wykorzystać je do deseru, który uwielbiam. Trochę go zmodyfikowałam, nigdy wcześniej nie miksowałam ryżu i nie zapiekałam go w tortownicy.Na zimno smakuje wyśmienicie, zwłaszcza, przy obecnych upałach, schłodzony deser przynosi ukojenie :) 

Użyłam:

2 kg jabłek, 2 woreczki ryżu po 100 g, opakowanie rodzynek 200 g, garść żurawiny, miód, jogurt naturalny typu greckiego, śmietana, 2 łyżeczki mąki ziemniaczanej, pyłek kwiatowy, kakao, olej oraz cukier, mąka i trochę margaryny na kruszonkę.
Jabłka obrałam i starłam na grubych oczkach na tarce, dodałam do nich sparzone rodzynki i żurawinę, 3 łyżki jogurtu, łyżkę śmietany, 2 łyżeczki mąki ziemniaczanej, 2 łyżki miodu. Wymieszałam.
Ryż ugotowałam w wodzie. Trochę wody z gotowania zostawiłam, wsypałam do niej gorący ryż, dodałam kilka łyżek jogurtu, śmietany i zmiksowałam. Następnie dodałam dwie łyżki miodu i paczkę cukru waniliowego i wymieszałam.
Tortownicę  o średnicy 22 cm, wyłożyłam papierem do pieczenia, który posmarowałam olejem. Na spód tortownicy dałam ryż, potem jabłka. Jabłka posmarowała kilkoma łyżkami jogurtu. Użyłam tyle jogurtu, by przykryć całkowicie jabłka.
Następnie z margaryny, cukru  i mąki przygotowałam kruszonkę, którą posypałam jabłka. Tak przygotowany ryż z jabłkami wstawiłam do lekko podgrzanego piekarnika. Ciasto piekłam przez godzinę w temperaturze 100 stopni, po tym czasie zwiększyłam temperaturę na 150 stopni i trzymałam je jeszcze pół godziny.

Wystudzony deser schować najlepiej na noc do lodówki. Podawałam z jogurtem naturalnym posypanym kakao. Można też posypać… pyłkiem pszczelim, jak ja to zrobiłam i co widać na zdjęciach. :)



wtorek, 29 lipca 2014

Dzieje miodu pszczelnego, jego wartość i znaczenie

Ten smaczny, powabny, zdrowy i czysty pokarm był przeznaczony od początku przez Stwórcę na to, aby żywił człowieka i utrzymywał go przy zdrowiu. Więc przez całe wieki ludzie nie znali mięsa i żyli niezmiernie długo, żywiąc się owocami, jarzynami i miodem. Przez całe wieki miód stanowił pokarm bogatego i ubogiego. Przodkowie nasi tak go cenili, że uważali go za najlepszą potrawę i stawiali miód przed gości, chcąc uczcić ich.

Już pierwszy nasz władca Piast poczęstował swych gości miodem. O używaniu miodu wśród narodów wiemy już z ksiąg Mojżesza,  Homera, Owidiusza, Wergilego i innych pisarzy. W tych czasach, kiedy w Polsce pełno było kwiatów i pełno barci po lasach, ojczyzna nasza słynęła pracowitością i opływała w  dostatku, żywiąc się miodem, przodkowie nasi zawdzięczali mu niepomierną siłę i wytrwałość, gdy nieraz całymi latami nie zdejmowali z ciała broni, wszakże żyli długo, nie szukając pomocy w aptekach, miód był ich pożywieniem i lekarstwem.

Dotychczas w muzeum w Dreźnie, jako  świadectwo siły naszych polskich praojców, Niemcy przechowują ciężkie zbroje i stalowe miecze naszych przodków tak wielkie, że wielu z  pośród nas podnieść ich nie mogłoby. Tak, miód jest dla nas pokarmem i  lekarstwem i dlatego też trzeba go używać, jak w zdrowiu, tak też i w chorobie.
Przede wszystkim zaś miód jest pokarmem pożywnym,  zdrowym, czystym i łatwym do przechowania przez dłuższy czas. Dowiedziono, że ludzie, odżywiający się  miodem, pomimo to, że są wytrwali i silni, a nawet w podeszłym wieku odznaczają się  jeszcze wytrwałością, zdrowiem i pogodnym  usposobieniem.

Miód, to płynny promień słońca, powiedział ktoś, smarując bułkę złotym, gęstym płynem. Miód jest najzdrowszym chyba z produktów spożywczych przez człowieka. Miód jest jednym z najbardziej uniwersalnych lekarstw na  dziesiątki dolegliwości. Miód jest doskonałym  środkiem nasennym, zażywa go się w ten sposób, że do szklanki ciepłej wody wlewa się kilka łyżeczek miodu. Woda z miodem znakomicie gasi pragnienie u chorych. Miód świetnie  reguluje działalność żołądka. Jest niezawodnym lekarstwem na przeziębienie.

U dzieci miód odgrywa dużą rolę przy procesie wzmacniania się kości. Miód jest w ogóle znakomitym środkiem odżywczym. Jeszcze jedno: miód zbawiennie działa na cerę. Raczą to wziąć pod uwagę zwłaszcza panie, które mają zielony, ziemisty kolor twarzy. Miód pomoże im najlepiej. Radzimy robić teraz zapasy, gdyż zimą płacimy za miód znacznie drożej.

Rozpoznawanie prawdziwości miodu,  badanie szczegółowe miodu, celem rozłożenia go na cząsteczki składowe, jest rzeczą trudną i  kosztowną Najlepsze urządzenia do rozpoznawania miodu posiadają we Francji. Przy takim  badaniu uczeni wykryją wszystkie cząstki ciał obcych, naśladujących miód. Lecz niektóre z tych cząstek możemy wykryć łatwym sposobem przy pomocy wody i spirytusu albo jodyny.  Prawdziwy i czysty miód rozpuszcza się całkowicie w wodzie ze spirytusem i nie pozostawia po sobie pozostałości. Jeżeli rozpuścimy  łyżeczkę miodu w dwóch łyżeczkach gorącej czystej wody, dodając do tego 10 łyżeczek  spirytusu i wymieszamy, to po miodzie nie  pozostaje żaden ślad, z miodu zaś podrabianego utworzy się białawy rozczyn, w którym  oddzieli się dekstryna wraz z przeróżnymi  nieczystościami i opadnie na dno, tworząc osad.

Okruchy suszu rozpuszczą się i wypłyną na powierzchnię. Do badania używamy wody  deszczowej lub destylowanej, gdyż woda studzienna zawiera zwykle cząstki mineralne i może dawać osad, jeżeli w podrabianym miodzie znajduje się mąka, krochmal lub buraki, to ich cząstki po dodaniu kilka kropli jodyny,  odrobiny miodu, ściemnieją i zabarwią się na  niebiesko.


źródła: artykuł z "Mojej przyjaciółki", 10.08.1936, nr 15
             obraz- autor Isaac Levitan, hoocher.com

środa, 23 lipca 2014

Kompot z papierówek z miętą, melisą i miodem

Dostałam w sobotę, w prezencie, spadłe jabłka- papierówki. Tak konkretnie, to teściowa mi je przyniosła w reklamówce. Dlatego, że spadłe, to trochę niektóre poobijane, więc nie nadawały się za bardzo prosto do jedzenia. Umyłam je, obrałam,  powykrawałam brązowe obicia i zamierzałam upiec ciasto, ale jednak co do czego ugotowałam kompot...

Ciężko mi podawać proporcje, bo ja wszystko robię "na oko", ale kompot to chyba wiecie mniej więcej jak ugotować :)

Użyłam około 3 kg spadłych jabłek ( dużo odchodzi dlatego taka ilość), 3-4 litry wody, liście mięty, melisy, 3 łyżki miodu.


Jabłka po obraniu, wkrawałam w małych kawałkach prosto do garnka- ogryzki wyrzucałam. Po obrobieniu w ten sposób wszystkich jabłek, miałam zapełnioną mniej więcej połowę garnka. Do jabłek wlałam tyle wody, by przy brzegu garnka zostały ze dwa centymetry wolnego miejsca ( owoce podchodzą do góry podczas gotowania). Po zagotowaniu i wyłączeniu gazu, do gorącego kompotu wrzuciłam kilka gałązek mięty i melisy.

Po wystygnięciu kompotu, wyciągnęłam zioła i zmiksowałam pozostałe w nim jabłka. Na koniec do kompotu dodałam płynny miód lipowy i dokładnie wymieszałam.

O miodzie...

Miód lipowy- najlepszy jest na przeziębienie i przy schorzeniach dróg oddechowych- obniża również gorączkę, działa napotnie. Wzmocnione działanie w tym kierunku, następuje szczególnie po połączeniu miodu lipowego z mlekiem lub cytryną. Miód lipowy wykazuje też działanie lekko moczopędne, obniża ciśnienie i uspokaja. Pomocny jest w stanach rozdrażnienia, w chorobach układu nerwowego i bezsenności.

wtorek, 22 lipca 2014

Bułeczki drożdżowe z miodem...

 Bardzo lubię zdrową kuchnię, więc będzie coś bardzo zdrowego, sytego i oczywiście słodkiego. Coby nam się szczęśliwie żyło...
Potrzebne będą:  50 g drożdży, łyżka cukru pudru, 3 łyżki miodu (dodałam rzepakowy), 1/4 litra mleka, około pół kilo mieszanki chlebowej wiejskiej (akurat taką miałam, może być inna lub zwykła mąka), suszona żurawina (wedle uznania, ja dałam jej około pół szklanki), 3 jajka, 3 łyżki oleju, ziarna słonecznika, sezamu, maku. 
Drożdże, cukier, miód, 2 jajka, mleko, olej wymieszać, a następnie po trochę wsypywać mieszankę chlebową. Ciasto wyrabiać aż będzie "odchodzić". Na koniec dodałam żurawinę i dalej wyrabiałam, żeby żurawina rozeszła się po całym cieście. Następnie rozwałkowałam ciasto na grubośc około 2-3 centymetrów i wykrawałam szklanką krążki.
Gotowe krążki ułożyłam na blaszce wyłożonej pergaminem a następnie posmarowałam je rozbełtanym jajkiem. W miseczce przygotowałam posypkę- czyli wymieszałam ziarna słonecznika, sezamu i maku, a następnie grubo posypałam tą mieszanką bułeczki.
Tak przygotowane bułeczki  włożyłam do lekko podgrzanego piekarnika. Piekłam je w temperaturze 150 stopni, około 40 minut.
Naprawdę polecam, bo bułeczki -bez samochwalstwa- są przepyszne, nawet z samym masłem, i łatwe w wykonaniu. I co najważniejsze zdrowe- miód rzepakowy, żurawina, sezam, słonecznik to samo zdrowie.
Przepis wymyśliłam specjalnie do wpisu na bloga i bułeczki robiłam  dzisiaj pierwszy raz ;)
O Miodzie...
Miód rzepakowy- podstawową przyczyną przez którą konsumenci niejednokrotnie nie decydują się na kupno tego miodu, jest bardzo szybka, naturalna krystalizacja następująca już kilka dni po miodobraniu. Tak szybka krystalizacja jest spowodowana bardzo dużą ilością glukozy. Miód rzepakowy jest miodem bardzo słodkim, o silnym zapachu przypominającym kwitnący rzepak.
Miód ten posiada wiele cennych i unikalnych składników takich jak wspomniana glukoza, inne cukry proste, niewielką ilość fruktozy, aminokwasy, enzymy oraz olejki eteryczne. Dzięki temu miód rzepakowy jest bardzo zdrowy a w porównaniu z innymi miodami najszybciej przyswajalny przez organizm.
Miód rzepakowy jest szczególnie zalecany osobom, które mają problemy z sercem, ciśnieniem, miażdżycą.  Miód ten wzmacnia serce, obniża i normalizuje ciśnienie tętnicze krwi, wzmacnia organizm osłabiony psychicznym i fizycznym wysiłkiem.
tekst o miodzie, źródło: http://www.miodrzepakowy.pl/